ARTYKUŁ 1 DOTYCZĄCY PRZEMOCY EKONOMICZNEJ

Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w ramach profilaktyki w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie zamieszcza artykuł dotyczacy przemocy ekonomicznej.

„Prtfel zamiast pięści”

Choć do doznawania przemocy ekonomicznej przyznaje się coraz więcej Polek, wciąż brakuje przepisów, które pozwoliłyby ukarać jej sprawców.

Twoja firma, twoje długi

  1. prowadzi wraz z mężem firmę, zarejestrowaną na nią. Firma nie przynosi zysków, ale generuje długi. Mąż z każdym miesiącem coraz mniej interesuje się przedsiębiorstwem. Nie patrzy na bilanse prowadzone przez A. Mówi, że jakoś to będzie. Kupuje na firmę luksusowy motor bez wiedzy A. Już nie mówi, że jakoś to będzie. Mówi, że to problem A. Bo to jej firma i jej długi.
  2. jest w ciąży z trzecim dzieckiem. Mąż namawia ją, żeby założyła firmę, bo w ten sposób uzyska prawo do wyższego świadczenia z ZUS. Ona odmawia argumentując, że nie zna się na finansach i boi się ryzyka. On mówi, że jest samolubna, bo nie chce zrobić niczego dla dobra jego i dzieci. Że nie potrafi zadbać o rodzinę. Że ich nie kocha.

Mąż C. świetnie zarabia. Ona wychowuje w domu czwórkę dzieci. Są w dobrej sytuacji finansowej, jednak za każdym razem kiedy C. chce wyjść do sklepu, musi prosić męża o pieniądze.

  1. przez lata słyszała od męża, że ma wysokie rachunki za telefon, że jest rozrzutną plotkarą, że gdyby nie on, przez swoje telefony puściłaby rodzinę z torbami. D. ogranicza rozmowy do minimum. Rzadko telefonuje do rodziny, niemal nie rozmawia ze znajomymi. Prosi o oddzwanianie. W końcu znajduje bilingi. Nigdy nie przekroczyła abonamentu.

Kobiety o takich i podobnych historiach codziennie zgłaszają się o pomoc do Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie Niebieska Linia prowadzonego przez Instytut Psychologii Zdrowia. Część z szukających wsparcia, nie zdaje sobie sprawy, że jest ofiarą przemocy ekonomicznej.

Jest dobrze, czyli źle

„Nie znam polskich badań, które w całości byłyby poświęcone przemocy ekonomicznej” – mówi Urszula Nowakowska z Centrum Praw Kobiet, fundacji która jako jedna z pierwszych w Polsce zaczęła mówić o problemie przemocy ekonomicznej. Najbardziej aktualnym badaniem jest sondaż przeprowadzony w 2010 roku przez TNS OBOP dla Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. 16% biorących w nim udział kobiet przyznało, że żyje, bądź żyło w gospodarstwie domowym, w którym dochodziło do przemocy ekonomicznej. 12% zadeklarowało zaś, że doznało takiego rodzaju przemocy.

W porównaniu do innych Europejek nie wypadamy źle. Ubiegłoroczny sondaż na temat przemocy domowej przeprowadzony przez Agencję Praw Podstawowych Unii Europejskiej pokazał, że w Polsce co czwarta kobieta doświadczyła przemocy domowej. W innych krajach kontynentu wskaźnik ten sięgał 50%.

Jednak stosunkowo dobre wyniki sondaży nie oznaczają, że mamy się z czego cieszyć. „Ten procent jest znacznie wyższy, a taki efekt badań jest konsekwencją braku świadomości w kwestii przemocy ekonomicznej” – twierdzi  Nowakowska.

Przepraszam, czy to przemoc?

Dla wielu Polaków „przemoc ekonomiczna” jest obcym terminem. Nawet ci, którzy znają to pojęcie, identyfikują go tylko z wąską grupą zachowań. „Dla większości osób przemoc ekonomiczna zachodzi tylko wtedy, gdy np. mężczyzna nie daje kobiecie pieniędzy na dom. Niewielki procent kojarzy z tym zjawiskiem zachowania takie jak np. nakłanianie kobiety do podpisywania zobowiązań kredytowych” – mówi Nowakowska. Tymczasem właśnie uchylanie się od spłaty kredytu, zmuszanie do zaciągania zobowiązań finansowych, narażanie na koszty czy wreszcie, żerowanie na dobrze zarabiającej partnerce są najczęstszymi formami przemocy ekonomicznej.

Kobiety często doznają szoku dowiadując się, że są ofiarami przemocy. „Rozmawiałam kiedyś z kobietą, która opowiedziała mi o swoim małżeństwie” – mówi Magdalena Ciołek, psycholog  Niebieskiej Linii – „Problemy w tym związku dotyczyły głownie zadłużonej firmy, za którą mąż nie chciał wziąć odpowiedzialności. To był klasyczny przykład przemocy ekonomicznej. Na końcu rozmowy pani zapewniła, że nie chce od nas pomocy. Że przyszła tylko dowiedzieć się, czy to czego doświadcza jest przemocą czy tylko jej wymysłem. A co, jeśli tak, co jeśli to jest przemoc? Spytałam. Nie wiem. Odpowiedziała”.

Panny młode i emerytki

Nie wiek, nie sytuacja materialna, nie słabe wykształcenie, ale brak znajomości swoich praw, jest według Magaleny Ciołek główną przyczyną przemocy ekonomicznej. „Chodzi o prawa osobiste, zwłaszcza o prawo do decydowania o sobie i prawo do wolności. Ofiarami przemocy ekonomicznej często są osoby, które wychowywały się w domach, gdzie nie liczono się z ich potrzebami. Gdy takie kobiety wchodzą w dorosły związek, nie dziwi ich sytuacja, w której ktoś nie szanuje ich potrzeb” – mówi.

Jeszcze trudniej niż przyczynę, jest wskazać moment, w którym pojawia się przemoc ekonomiczna. Większość jej ofiar, gdy po latach analizuje zachowania partnera, stwierdza że już na początkowym etapie związku pojawiały się symptomy, mogące wskazywać na późniejsze problemy.

Sygnały ostrzegawcze? „Kluczowa jest kwestia podziału odpowiedzialności, ale też wspólnego decydowania o wspólnym życiu. Osoba, mająca tendencje do stosowania przemocy, będzie dążyła do sprawowania władzy i kontroli w relacji, także nad sferą finansów. Przemocy ekonomicznej sprzyja sytuacja, w której tylko jedna strona ma prawo do podejmowania decyzji finansowych, ale to druga ma ponosić odpowiedzialność i radzić sobie w narzuconych jej warunkach – Ja daję ci 100zł na jedzenie. Jeśli to ci nie wystarcza to znaczy, że jesteś niezaradna i rozrzutna. – Ja chcę wziąć kolejny kredyt, zamiast zamknąć nierentowną firmę, ale to ty musisz się pod nim podpisać, bo mi bank nie da . Stąd tylko krok do zarzutów typu: to twoje problemy, to twoja firma, to twoje długi” – mówi Mgdalena Ciołek.

 

Źródło:http://www.niebieskalinia.pl/edukacja/serwis-informacyjny/5251-portfel-zamiast-piesci-przemoc-ekonomiczna/